Psychologia

Jak radzić sobie z napadami złości

Złość, jak każda emocja, jest dla adaptacyjna. Pozwala nam obronić się przed niebezpieczeństwem, ale także zawalczyć o nasze potrzeby. Informuje nas, kiedy ktoś przekracza nasze granice.

Z drugiej strony, nadmierna złość może prowadzić do agresji i ranienia innych – niejednokrotnie pod wypływem emocji powiedzieliśmy coś, czego potem żałowaliśmy. Skąd biorą się napady złości i jak sobie z nimi radzić?

Jeśli wyobrazimy sobie, że atak złości jest jak nurt rzeki, który był tak silny, że przebił wszystkie tamy, to możemy zastanowić się, co takiego się stało, że pozwoliliśmy te rzece tak długo wzbierać.

Wybuch negatywnych emocji działa bowiem na podobnej zasadzie. Jeśli nie damy im ujścia wystarczająco wcześnie, wyleją się z podwójną siłą i stracimy nad nimi kontrolę. Jeśli natomiast, będziemy je wyrażać na bieżąco, wypłyną delikatnie i bez szkód dla nas ani otoczenia.

Często bagatelizujemy swoją złość lub nie wyrażamy jej z obawy przed odrzuceniem bądź zranieniem uczuć innych osób.

Ktoś nas zdenerwował, ale zamiast mu o tym powiedzieć, tłumimy to w sobie. Niestety, nasze możliwości są ograniczone i dochodzi do momentu, kiedy nie jesteśmy w stanie pomieścić w sobie ani grama więcej złości. Wtedy właśnie wystarczy ten jeden gram, w postaci krzywo ustawionych butów dziecka lub pomyłki ekspedientki w sklepie, żeby tama puściła, a fala złości zalała nas i wszystko wokół. Aby temu zapobiec, należy wyrażać negatywną emocję w momencie kiedy jej poziom jest na tyle niewielki, że jesteśmy wstanie go kontrolować i o nim mówić. Jak to zrobić?

 

Kluczem do wyrażania emocji jest ich świadomość – jeśli wiemy, co czujemy w danej chwili, możemy to wyrazić. Niestety, świadomość własnych emocji nie jest naturalna dla większość osób. Zazwyczaj skupiamy się na argumentacji, racjonalizacji, a więc intelektualnym „przeżywaniu” danej sytuacji.

Dostrzeżenie emocji wymaga bowiem zatrzymania i skupienia, co w dzisiejszych czasach jest prawdziwie zanikającą umiejętnością. Kiedy koleżanka skrytykuje naszą nową sukienkę, po pierwsze będziemy udawać, że nas to „nie rusza”, a po drugie, zaczniemy w myślach tworzyć na ten temat różne teorie: „nie zna się”, „zazdrości mi bo nie ma takiej figury jak ja albo nie stać ją na taką sukienkę”, „chciała mi dopiec, bo ostatnio ja skrytykowałam jej fryzurę”. Gdzie w tym nasze emocje? Niestety, nawet najlepsze wytłumaczenie motywów koleżanki nie poprawi nam samopoczucia ani nie sprawi, że przestaniemy czuć do niej złość.

Jeśli natomiast w takiej sytuacji zadamy sobie pytanie „co czuję?” i na nie odpowiemy, a potem odważymy się powiedzieć o naszych negatywnych emocjach, pozbędziemy się ich i nie będą w nas „zalegać”.

Dodatkowo, może się okazać, że złość była tylko zewnętrzną warstwą, naszą obroną przed zranieniem. Pod nią może się kryć rozczarowanie, smutek, żal lub poczucie opuszczenia.

 

Niektóre osoby tak długo tłumiły w swoim życiu złość, że zupełnie straciły nad nią kontrolę. Trudno im do niej dotrzeć, a kiedy ją sobie uświadomią, jest już za późno i wybuchają. W takich przypadkach z pomocą przychodzi nam nasze ciało. Warto wiedzieć, że emocje to nie tylko energia psychiczna, to także procesy w ciele.

Kiedy czujemy złość, napinają się nasze mięśnie, serce zaczyna bić szybciej, temperatura ciała podnosi się i szybciej oddychamy. U każdego wygląda to nieco inaczej, ale ważne, aby zauważyć u siebie pierwsze oznaki zdenerwowania. Kiedy już ustalimy, że początkowo nasza złość objawia się, przykładowo, drżeniem ręki, to w kolejnych sytuacjach, mimo że nie będziemy świadomi swoich emocji, na pewno zauważymy trzęsącą się dłoń. To będzie dla nas sygnał, że czas zatrzymać kumulację emocji i dać jej upust, bo za chwilę może być za późno.

 

Jak każdą umiejętność, kontrolę złości trzeba ćwiczyć. Najlepiej robić to przy współpracy z psychoterapeutą. Dzięki sesjom terapeutycznym będziemy mogli dotrzeć do przyczyn naszych wybuchów i lepiej zrozumieć, co się z nami wtedy dzieje.

Dr Ania

Jestem lekarzem z 15 letnim doświadczeniem klinicznym. Od wielu lat pracuję w warszawskiej Klinice gdzie pomagam swoim pacjentom.

Latest posts by Dr Ania (see all)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *